fbpx
Home Blog Kochanie zaskocz mnie! – felieton #realife

Kochanie zaskocz mnie! – felieton #realife

by Natalia Gmyrek
kochanie zaskocz mnie- felieton Natalia Gmyrek

Każda z nas przerabiała ten temat, chociaż raz. Ja już nigdy nie odważę się w ten sposób narażać swojego życia. Pamiętam ten dzień, w którym na moment straciłam czujność. Fantazja poniosła mnie tak mocno, że rzuciłam to znamienite: -może zrobilibyśmy w czwórkę coś fajnego w weekend? Usłyszałam w odpowiedzi:, -hmmm, a co byś chciała zrobić? Nigdy nie zapomnę chwili, w której na moment mózg mi odjęło i rzuciłam bez cienia zastanowienia: – nie wiem, kochanie. Weź mnie zaskocz!

Nigdy nie przypuszczałam, dokąd mnie to zaprowadzi. Nie sądziłam też, że moje życzenie zostanie zrealizowane szybciej, niż ZA PÓŁ ROKU. Wszak facetowi „nie trzeba przypominać”, co nie? Jak już wspomniałam, nie byłam w tamtym momencie dość uważna, ale przypuszczam, że gdybym się wystarczająco skupiła, usłyszałabym, jak w głowie mojego męża pada dumne i pewne zdanie: -potrzymaj mi piwo kobieto.

Zaplanował niespodziankę. Dumny jak paw, podobno to był najlepszy pomysł świata. Serio drżałam! Nie chciał puścić pary z ust, a ja w kółko toczyłam konwersacje w głowie, z głosem dobrze mi znanym i niezbyt lubianym: -idiotka! Na mózg upadłaś? Zachęcać chłopa, żeby zaplanował weekend? –Nie no coś ty, nie będzie tak źle. Trzeba zaufać, będzie super. Przecież się stara…

Cóż słowo się rzekło, nie mogłam się wycofać. Przecież okazałabym brak zaufania. Spaliłabym chęci i zaangażowanie. Powtarzałam sobie w kółko, że będzie cudownie, pakując torbę ratunkową. Myślę sobie:, -nie wiem, co wymyślił, nic nie chce powiedzieć, ale na wszelki wypadek spakuję tonę jedzenia. Wezmę kanapki, owoce, słodycze, wodę soki. Czipsy, ciastka i paluszki. Nie ważne, co to będzie, czipsy i ciastka zapewnią nam przetrwanie, gdyby jednak dzieci miały inne plany na ten weekend. W razie czego, paczka czipsów zajmie ich na jakieś 30 minut. (Wiem, wiem! Niezbyt to wychowawcze, ale która z nas nigdy nie ratowała się syfiastymi przekąskami, w celu ratowania życia, niech pierwsza rzuci kamieniem.) Napakowałam gigantyczną torbę przetrwania, byłam gotowa na każdą ewentualność. Wiedziałam już wtedy, że nigdy więcej nie pokuszę się na takie wariactwo, jak: -weź mnie zaskocz kochanie!

Ja wiem, że w tym momencie większość z Was już sika ze śmiechu. Zwłaszcza te z Was, które mają dzieci. Wy już wiecie, co będzie dalej! Będzie odlot! Zapakowaliśmy się do auta. Walcząc z Gmyrkami juniorami, pozapinaliśmy foteliki, zapakowaliśmy bagażnik po brzeg i wyruszyliśmy.  Dochodziła godzina 12:00, czyli czas drzemki Stacha. Dzień był upalny, wręcz żar z nieba. Dojechaliśmy. W pierwszej chwili nadal nie wiedziałam, gdzie jesteśmy i co będziemy robić. Udaliśmy się do kasy biletowej… zbladłam!

TRZYGODZINNY SPŁYW PONTONOWY! Co? Mam zawał. Patrzę na mojego dumnego z siebie małżonka i mam ochotę ukręcić mu głowę! –Czyś Ty oszalał?- pytam grzecznie, choć nie czekam wcale na odpowiedź.- trzy godziny!? Z dwójką dzieci, które od wielu lat cierpią na chroniczny syndrom niespokojnej dupy? I to w pełnym słońcu, w porze Stacha drzemki?!- patrzę na minę lubego, chyba dotarło nieco, że to niezbyt klawy pomysł. Stoi w geście tryumfalnym, dzierżąc bilety w ręce. Jedynym atutem tej atrakcji był transport ciuchcią do miejsca spływu. Chłopcy byli żywo zainteresowani tematem.

Otaczało nas mnóstwo ludzi. Rodzinki z DUŻO STARSZYMI dziećmi, bardzo podekscytowani. Ekipy imprezowe, raczej wczorajsze, radośnie przemierzające przestrzeń wśród melodii postukujących w plecaku browarów. Myślę sobie:, – dobrze Grażyna, że wzięłaś tę torbę ratunkową. Czipsy się przydadzą jak nic! Przetrwamy, choć 30 minut! Mówię do małża mego: – chodź do auta, weźmy torbę z jedzeniem, a ja muszę się napić wody. Otwiera bagażnik i szuka… dalej nerwowo przegrzebuje torby. –Jak ta torba wyglądała?- pyta. -Taka różowa, duża termiczna. Zostawiłam Ci ją w kuchni koło krzesła do zabrania.- odpowiadam, nieco zdenerwowana bo już czułam, że coś nie gra. –Jam miałem ją zabrać? – słyszę zaskoczenie pomieszane z przerażeniem. A w mojej głowie słynny cytat z kultowego filmu „Dzień świra”. Tak, dokładnie. –Dżizas ku**a, ja pie***le! -TAAAK! Miałeś ją zabrać. Błagam nie mów mi, że tego nie zrobiłeś!- wiecie dobrze co to oznacza. Wojna na środku drogi. Ależ leciały wióry. Jeszcze chyba nigdy w życiu nie puściły mi tak zwieracze jak wtedy. Byłam wściekła, przerażona tym jak zniosą to dzieci.

Żar lał się z nieba a my mieliśmy jedną malutką butelkę wody. Żadnego kremu z filtrem, słowem nic. ALE MNIE MAŁŻONEK ZASKOCZYŁ! Hłe, hłe, hłe… Całość sytuacji uratował fakt, że innym panom w koło zrobiło się żal mojego chłopa. Wszak nie jeden z nich wiedział, co go czeka w niedalekiej przyszłości. Wyobraźcie sobie, że wszyscy wspaniali i empatyczni ludzie podchodzili do nas, dzieląc się z nami swoim jedzeniem, owocami i piciem. Nawet paczka czipsów się znalazła. Nie wiem, komu bardziej współczuli, ale dzięki nim przeżyliśmy tę atrakcję. Zeszłam po trzech godzinach z pontonu, spalona jak rak. Na drugi dzień skóra schodziła mi płatami. Dzieci przeżyły ledwo. Już po 30 minutach chciały zejść na ląd, tak jak przewidziałam. Chciałam je wywalić za ponton. Zwieńczeniem tego wspaniałego dnia, był nocleg w pięknym apartamencie w górach, z placem zabaw dla chłopców i pięknym bujanym łóżkiem na dworze. Gdzie wściekła matka mogła koić swoje zszargane nerwy. Chyba tylko dlatego, tamtego dnia nie zostałam wdową. Więc, zaprawdę powiadam Ci siostro! Jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy pomysł, aby Twój chłop Cię zaskoczył… To weź idź sobie puść totolotka, umów się na paznokcie, czy idź na shopping. Tylko, żeby potem nie było, że nie ostrzegałam!

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Na przykład:

  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym,
  • Udostępnij go na swoich social mediach,
  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie istotna wskazówka,
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco,
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie staram się codziennie dodawać nowe treści 🙂
  • Bądź ze mną w prywatnym kontakcie! Do moich subskrybentów wysyłam treści premium. Gwarantuję pierwszeństwo informacji i zero spamu.

You may also like

Leave a Comment

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić komfort użytkowania. Pewnie nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuj Czytaj

Zapisz się do newslettera

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).